Nine Inch Nails – [WITH_TEETH]

dnia

psx_20200503_232547

Dziś mija 15 rocznica wydania tego albumu. To chyba był pierwszy album NIN, z którym zapoznałem się na bieżąco od razu po wydaniu. Jakoś rok/dwa lata później nabyłem go w jakiejś śmiesznie niskiej cenie. Pamiętam, że przy kasie pani mi powiedziała: „uwielbiam ten album”.

Zaskakujące jest dla mnie, że to dopiero 4 album NIN – zwłaszcza, że debiutanckie Pretty Hate Machine wydał w 1989. Natomiast po tym albumie nastąpił wysyp tak duży, że ja już nie ogarniam co było potem.

W mojej opinii to chyba ich najbardziej przystępny album.

Podoba mi się jak ze spokojnego przechodzimy w taneczne rozwinięcie All the love in the world. Natomiast You know what you are? ma tego kopniaka, którym zgniata przystępność albumu, uwielbiam refren, jak wybuch wściekłości. The collector ma świetny rytm bębnów – to musi być frajda grać ten numer na koncercie.

The hand that feeds to jak dla mnie świetny pop – ze świetnym rytmem, znowu chce się tańczyć – no i refren, który chce się śpiewać i to proste pytanie „will you bite the hand feeds you, will you stay down on your knees? Świetny popowy kawałek i to wcale nie jest prztyczek.

Love is not enough ma już trochę więcej pazura, na słuchawkach świetnie probuje się przedrzeć przez prawe ucho tymi poszrapanymi dzwiękami.

W czasie obecnej kwarantanny koronawirusem numer Every day looks exactly the same mógłby być hymnem. Idealnie wpasowuje się w obecne dziwne czasy – bardzo lubię ten kawałek – dobry do pośpiewania.

Tytułowe With Teeth faktycznie jest z zębem – tak jakby wilk chciałby wyszarpać Ci serce gdy Trent wchodzi z tym przedziwnie akcentowanym ŁYTtytithaa.

psx_20200503_232852

Only– no to jest po prostu świetny numer – znowu powiem,  takiego popu to ja mógłbym słuchać. Brzmi jakby po stworzeniu Trent chciał go dodatkowo ubrudzić tymi dziwnymi dźwiękami, ale nie da zaprzeczyć to jest hit! Świetny rytm, przestrzeń i tekst. There is no you, there is only me!

Getting Smaller wpada jako antidotum na te radosne rytmy, jest chaos, jest pęd, jest duża prędkość, a gdy już jak mi się wydaje, że znajdę coś słabszego na albumie Sunspots z czegoś mało chwytliwego przeobraża się w potwora tą ścianą dźwięku. 

Ten brud i warkot, który słychać w Line begins to blur – chyba najtrudniejszy numer po chwili przeobraża się w coś łagodnie kojącego. Tak jakby jechał po Tobie walec, ale Ty posmarowałeś się niwejką i jest przez chwilę lepiej.

Kawałek Beside you in time ciężko już mi teraz oddzielić od tego co widziałem na DVD o tym samym tytule – przestrzeń, uspokojenie, mantra.

Przesmutne i przepiękne Right where it belongs kończy ten świetny album. Dla fanów NIN to może będzie świętokradztwo – ale WITH TEETH to mój „go to” gdy mam ochotę na trochę gwoździ.

P.S. na albumie mam jeszcze bonusowe Home– bardzo dobry kawałek, przesłucham zawsze chętnie, ale ogólnie nie wpada mi w koncept albumu – zbyt bębnowe.

With teeth mam w formie zwykłego digipacka – bez szału, bez żadnej książeczki wkładki, tekstów (Trent wydał w internecie wielki pdf plakatu gdzie są teksty) – w okresie wydania albumu twierdził, że nie ma sensu wzbogacać CD niczym, bo ten format jest na wymarciu (podobno winyl jest pięknie wydany – właśnie za chwilkę dopiszę go do moich must have’ów) – na szczęście Trent przy następnym Year Zero zmienił zdanie co do cd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s