Fisz Emade Tworzywo – Radar

dnia

psx_20200502_094753

Ostatnie albumy FET kojarzą mi się z tym, że są na luzie. Takie nie wymuszone, a zawsze trafiają w serducho.

Ostatnio nie muszę na rzekach na brak wolnych dni, ten otwierający numer pomimo swojego tempa nabitym genialnym basem, bardzo relaksuje. Taki był zamysł i o tym właśnie jest tekst, ale to nie jest relaks przy kawie w fotelu, to taki  do którego chce się potańczyć. Podobnie jest z kolejnymi Jestem w Niebie i tytułowym Radarem. Świetne kompozycje, bujający rytm, dużo elektroniki, tego chce się wciąż słuchać i słuchać. Dużo tu radości, te gitary są niesamowicie optymistyczne i tak napawające słońcem w domu.

Dopiero Sweter był dla mnie trochę zaskakujący, nie załapałem go od razu, bo przy jego poprzednikach taniec był od razu-  Jednak po chwili już sam kręciłem zadem.

Ten album to niesamowity bas – on jest tu dla mnie wiodący – odpowiedzialny jest za niego zielonogórzanin Marcin Pendowski – mam w związku z nim jedną krótką historię.

Wygrałem kiedyś w konkursie bilet na jego jazzowy skład Pendoffsky – niestety nie mogłem się wybrać więc przekazałem znajomym podwójne zaproszenie – o godzinie 23:00 tego dnia dostaję smsa – „Tomek, czy ja Ci czymś zawiniłem?” – do dziś mi to wypominają – jazz nie jest dla każdego.

Ten świetny bas słychać szczególnie w Morskich Lwach – tu w refrenie Fisz brzmi bardzo jak jego tata Wojciech.

Przepiękny jest kawałek Dwa Ognie– chyba jeden z tych, który klimatem odstaje od reszty, jest trochę bardziej radosny wokalnie i rytmicznie – Fisz jak zawsze maluje słowami i ta przepiękna solówka na koniec

Od Dwóch Ogni zaczyna się ta bardziej melancholijna część albumu – Polityka (znowu cudny bas) Melatonina i Odwilż zabierają nas w trochę poważniejszą podróż – tutaj już zasiadam w fotelu i zamykam oczy – odpływam.

psx_20200502_094612

Emade czaruje dźwiękami, Fisz słowami – jest to idealne połączenie – na każdym z albumów czuć tę ich bratnią koalicję (wszystko polityką jest) – ale na tym albumie chyba jeszcze bardziej. Pomimo, że Fisz śpiewa tu by nie zasypiać w Meduzach to ja się nie opieram i chcę by oczy odpłynęły.

Chodź, chodź chodź. Czas na ostatni taniec w Basenie– cudowne bębny.

Radar był jednym z pierwszych zakupionych albumów w 2018 roku – ustawiła rok w dobrych klimatach – często do niego wracam – puszczam go sobie często rano – to jeden z niewielu albumów, który pasuje na pobudkę.

Dokładnie miesiąc temu mieliśmy wybrać się z Kasią na Fisz Emade Tworzywo na koncert – koncert odwołany, ale bilety nie zwrócone, mam nadzieję, że już niedługo skończy się ta cała kwarantanna i będziemy mogli posłuchać panów W na żywo.

Bardzo lubię też jego oprawę, okładka ma motyw drogi, który zawsze pozytywnie działa (Yield Pearl Jama od razu mi przychodzi do głowy) a wydanie winylowe jest  pomarańczowe i radośnie przezroczyste. Wydanie CD natomiast, ma świetną książeczkę ze zdjęciami i tekstami – zadbali o oba wydania – cieszę się, że mam ten album w dwóch formatach.

Idealny album na idealny początek dnia 🧡.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s