Tom Waits – Small Change

dnia

PSX_20200417_155703

Mam taką tradycję, że jak się kończy rok szkolny to robię sobie prezent wakacyjny i robię zakup winyla. Small Change był zakupiony z okazji wakacji 2015 – kompletnie nie znając twórczości Waitsa (kojarzyłem tylko ten zachrypnięty wokal, ale z m nouzyki nic). Kiedyś myślałem, że Tom jest bardzo rockowy – to przez jego wspólny występ z Iggy Popem w Coffee and Cigarettes Jarmusha– no i myślałem też, że jest lekarzem :).

Tak więc album zakupiony czerwiec 2015 – odpalam wieczorkiem no i pierwsza myśl – ale to straszne, tego nie da rady słuchać. Bardzo ciężki był ten pierwszy i drugi odsłuch – straszna męczarnia – skończyło się na tym, że album utknął w szafie (a ja nawet zakupiłem nowego winyla latem, którego to jakoś bardziej traktowałem jak tego wakacyjnego).

Tom Waits.

PSX_20200417_155751

Mija kilkanaście miesięcy, odpalam raz jeszcze i jestem oczarowany. Zaczęło się od tego, że kilka razy odpalam pierwszy numer – przepiękną balladę Tom Traubert’s blues. Wracam do tego albumu czasem tylko po ten jeden numer – idealny na szklaneczkę whisky przed snem. Prawdę mówiąc, historia tego numeru jest właśnie o tym, opowiada o pijackiej wędrówce po Kopenhadze. Trzeba mieć talent by z historii zwracania po wyjściu z taksówki zrobić takie arcydzieło.

Pisałem powyżej, że ten numer jest dobry na wieczór tuż przed snem, ale tylko jeśli zdążycie wyłączyć album, bo następny basowy Step Right Up sprawi, że będziecie tupać nóżką i się rozbudzicie, a po zachętach Toma z pewnością zakupicie coś na tym bazarze, nie wyjdziecie z pustymi rękoma.

Jitterbug Boy to powrót do prostoty, tylko pianino i niski głoś Toma – jak można mając żyletki w gardle zrobić tak przyjemny nastrój, to wie tylko on. To samo tyczy się następnych przepięknych I wish I was in New Orleans jak i pijanego pianina – To pianino jest pijane, a nie Tom! Ta seria sprawia, że zapadacie się w krześle i odpadacie w tej brudnej knajpie i dopijacie swoje whisky. Tak się kończy strona A, po której często idę spać.

Natomiast po drugiej stronie magiczne Invitation to the blues – zachęca by słuchać dalej – tak niepokojące i wciągające.

Zanim przejdziemy do złamanego serca i popsutej wątroby (to tylko tytuł piosenki, ale czy to nie dobre podsumowanie tego klimatu) przejdziemy przez skatowane Pasties and a G-String, tak trochę na ożywienie z tego letargu. Później najbardziej jazzowe The one that got away i tytułowe Small change, których trudno mi się słucha jednak (jazz ogólnie to nie moje klimaty). Jednak warto poczekać na kolejną piękną balladę na sam koniec I can’t wait to get off work – delikatnie się kończy, a Ty znów masz ochotę odwrócić na stronę A i słuchać od nowa, bo przecież pianino jest pijane, nie Ty. 

PSX_20200417_155730

Cieszę się, że mam ten album i cieszę się, że w końcu przekonałem się do niego. To ciekawe, że tak prosta muzyka na początku była dla mnie tak trudna, ale na szczęście Tom jest cierpliwy i poczekał.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s