Waglewski, Fisz, Emade – Matka, Syn, Bóg

No i po świętach. Obrodziło w piękne płyty pod choinką. Winyle i CD. Stare i nowe. Znane i zaskakujące. Szybko i trudno wchodzące. Wszystkie piękne: bo to po prostu muzyka jaką lubię, taką jaką lubiłem i wiem, że będę, lub nauczę się lubić. Szykowałem się na ten album już jakiś czas temu. Myślałem wtedy, że…