Louis Armstrong – Live Recording (Stork Club 1962)

Winyle.. ehh.. wspomnienie z dzieciństwa. Pamiętam jak ich słuchałem na łóżku w Rzepinie. Miałem mniej niż 6 lat, a pamiętam to dokładnie. Zawsze chciałem wrócić do winyli. W końcu się udało. Przy pomocy wielu Mikołajów udało się nabyć gramofon. Nowiutki, ale klimat płyt wciąż ten sam. Jak to wspomniała znajoma ” na vinylu to i jajecznica…